Siemanko Koty!
Czy ja już przypadkiem kiedyś nie mówiłam, że według mnie najlepszym sposobem na jakiekolwiek złe humory jest włóczka? Po raz kolejny udowodniłam sobie, że u mnie zawsze na wszystko włóczka zadziała.

Chwyciłam wtedy za włóczkę i zaczęłam robić szydełkowe gwiazdki. Pierwszą zrobiłam całkiem przypadkiem, miałam włóczkę, szydełko i nudny wykład. Na kolejnym wykładzie z tego przedmiotu piszę ten tekst i serio facet jest nudny. Kolejne wynikły z potrzeby zajęcia rączek, i braku chęci szukania nowego wzoru.
Egzamin był o 15:00. Niestety mój organizm nie przyzwyczajony do spania do południa obudził się bardzo wcześnie rano (głupi, niedobry organizm!) Dziergałam tak szybko, i nerwowo że mi prawie szydełko zaczęło się jarać w dłoniach. Wykonałam 5 białych gwiazdek i 10 tęczowych. Muszę przyznać, że ładny wynik. Wszystkie podarowałam (po po co mi tyle gwiazdek) koleżance z roku, która na pewno czyta, bo wyślę jej link (EEE!!! To właśnie to bazgrałam na zarządzaniu, i to jest tylko jedna strona zeszytu czyli nie tak dużo xD)
P.S. Egzamin zdałam :DDDDDD
Trzeba było zostawić i byś miała na choinkę w przyszłym roku:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńEee u mnie z ozdabianiem choinki to jest zawsze problem. W mieszkaniu mam malutką na trzy bombki bo nie ma gdzie postawić większej, a w domu rodzinnym mamy tyle ozdób wszelakiego typu, że i tak nie mieszczą się na choince :D
Usuń