Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą szydełko

Gwiazdki antystresowe

Siemanko Koty! Czy ja już przypadkiem kiedyś nie mówiłam, że według mnie najlepszym sposobem na jakiekolwiek złe humory jest włóczka? Po raz kolejny udowodniłam sobie, że u mnie zawsze na wszystko włóczka zadziała. Otóż miałam w tamtym tygodniu egzamin z analizy matematycznej Podziwiam tych co ogarniają te literki i cyferki!!! Wiecie fajnie by było zaliczyć teraz a nie podczas sesji komisyjnej w kwietniu... A ze mnie matematyk słabiutki...  Wyobraźcie sobie jak strasznie się zestresowałam tym egzaminem. Dwie noce śniły mi się te wszystkie granice i pochodne a w dniu egzaminu mało nie oszalałam! Oczywiście (bo jakżeby inaczej) zakładałam, że nie zdam i w głowie miałam same czarne myśli.  Chwyciłam wtedy za włóczkę i zaczęłam robić szydełkowe gwiazdki. Pierwszą zrobiłam całkiem przypadkiem, miałam włóczkę, szydełko i nudny wykład. Na kolejnym wykładzie z tego przedmiotu piszę ten tekst i serio facet jest nudny. Kolejne wynikły z potrzeby zajęcia rączek, i braku ...

Tym razem mi różowo...

Trochę się spóźniłam z postem. Założyłam, że będą w środy jest czwartek... cóż nadal sesja... idzie nieźle czeka mnie jeszcze jeden egzamin. Jeden mi nie wyszedł, bywa, nie można się załamywać, nie ma spiny są drugie terminy, miej wyjebane a będzie Ci dane itd. Chociaż co ja się wczoraj nasmuciłam to moje...  Wyszydełkowałam maskotkę na zamówienie (niezależnie co o tym myślicie ja mam naprawdę rzadko okazję robić coś na zamówienie, a sprawia mi to dużo frajdy :D) Taki oto królik powstał. Już kiedyś takiego robiłam na samym początku istnienia bloga o tutaj jest. (Tak na marginesie stracił oczy... dziękuję współlokatorko za brak troski :P Muszę mu doszyć ;)) Ten sam wzór ale królik całkowicie inny. Dużo się nauczyłam przez te dwa lata :D Wybrałam mniejsze szydełko, więc nie ma prześwitów, nie stworzyłam dziwnego szwu przy połączeniu szyjki z główką, wypchałam go specjalnym wypełnieniem do pluszaków, ma prawdziwe oczy a nie dwa guziki. Rozwijam się, cieszy mnie to :D  C...

Czapucha-żółciucha

Czapkę zrobiłam. Jakieś dwa miesiące temu. Taka zwykła nie ma co się rozczulać. Po prostu wyczaiłam taki zestawik w empiku razem z pomponem i szydełkiem na promocji -70% No to ja nie wezmę :P  Szybko się robiło, na tyle mi się spodobał ten typ czapki że już popełniłam drugą (pokażę za tydzień) Nawet zebrałam za czapuchę kilka komplementów ;) Ot milo się na serduszku zrobiło :D I to chyba tyle na dzisiaj. Dość krótko, bo szykuję coś nowego. Z resztą co ja się tłumaczę mój blog moja sprawa ile piszę :P  Więc do następnego kliknięcia :D 

Zimowy komplecik

Siemanko koty (Dzisiaj w jeszcze świątecznym klimacie! :D) Czasami mam wrażenie że doba jest za krótka żeby zmieścić wszystkie rzeczy które chcę zrobić/nauczyć się/stworzyć. Muszę chyba stworzyć listę "Rzeczy do zrobienia które zajmują dużo czasu" Jednym z punktów będzie nadrobienie zległości blogowych.  Mam trzy zaległe dziergadełka . Przedstawiam więc dzisiaj komplecik skończony we wrześniu, w którym chodziłam przez całą jesień. I muszę przyznać, że dobrze się sprawował :D Czapka wykonana wzorem "Wurm". Wybór tego wzoru nie był wyborem przypadkowym. W liceum jeszcze moja przyjaciółka, miała sweter która miała właśnie taki układ prawych i lewych oczek. Widząc ten sweter z takimi prostymi oponkami na rękawach ja od razu zobaczyłam czapkę. Ten plan był gdzieś w mojej głowie, aż gdy szukałam wzoru i zobaczyłam czapkę "Wurm" wiedziałam, że to będzie ta :D W tym projekcie jest ciekawy ściągacz, ponieważ są to same prawe złożone na pół co daje ładne wy...

Szybciutka robótka

Wiecie jak to jest, gdy ogarnie potrzeba chwili? U mnie zazwyczaj wygląda to tak, że muszę coś mieć, i zastanawiam się jak to zdobyć, najmniejszymi kosztami. Tak się składa, że ostatnio wymarzyłam sobie podkładki pod kubki. Żeby nie zniszczyć blatu stoliczka gdybym herbatę wylała, albo coś takiego. A co robi dziewiarka w takich wypadkach? Siada i dzierga :) Tak zrobiłam i ja. W ciągu może trzech odcinków serialu (Elementary, fanom Sherlocka polecam) Czyli jakieś 1,5h. Pracy niewiele a efekt bardzo mi się podoba. Z resztą zobaczcie sami: Zdjęcia słabe, bo robione telefonem, a ten głupi sprzęt mimo sporej ilości megapixeli za Chiny Ludowe i Czechosłowację nie chciał dobrze pokazać kolorów. No nic podkręciłam trochę w programie graficznym, proszę przymknąć oko na niedoskonałości. Tak naprawdę, żółta jest taka kanarkowa, leciutko wpadająca w zielony, A fioletowa ma odcień takiego czystego fioletu. Żeby uzyskać taki kolor pewnie byłoby trzeba zmieszać mniej niebieskiego, więcej cz...

Tola co odgania smutki.

Hej Koty! Jakoś dawno nic nie publikowałam. Chciałam pokazać jakąś skończoną pracę. Tyle, że nic się nie pojawiało, to nie pisałam. Ale już jestem. Mam nadzieję, że tęskniliście ;) Otóż, prezentuję tytułowego bohatera tegoż postu- szydełkową lalkę Tolę. Zaczęłam ją dziergać przypadkiem i bez żadnego pomysłu. Mimo to sprawiła dużo frajdy i jakoś tak mordka mi się cieszy jak na nią patrzę. Wiecie jak to jest, włóczka z szydełkiem leżała, a ja nie wiedziałam co z rękami zrobić ;) To lalkę zrobiłam :P Istnieją takie wariaty, co -20॰C i w sukienkach po śniegu chodzą :) Ja nie wiem mi zimno na samą myśl. Przecież to niezdrowe. Później będę musiała leki kupować dla przeziębionej lalki :P   Tola imię swoje, otrzymała po burzliwej dyskusji (ale tak wesoło burzliwa ;)) i bardzi dziękuję dyskutantowi za pomoc w tym jakże trudnym i skomplikowanym wyborze :D Co do szczegółów wykonania. Użyłam resztek Kotka (na ciało i sukienkę) jakiegoś kordonka (te białe taki...

Kwiecista łąka

Nareszcie! Miałam kilka problemów technicznych ze zdjęciami, ale już mogę pokazać kocyk Dropsa! Z wielu powodów jestem z niego niesamowicie dumna. Po pierwsze wytrwałam, po drugie to największa rzecz którą zrobiłam całkiem sama. Tak naprawdę kocyk to takie delikatne zdrobnienie. Tak naprawdę to wydziergałam koc, bo rozmiary są pełnowymiarowe tj. 125x166 cm. Rozmiar wyszedł inny niż mówił Drops, ponieważ użyłam grubszej włóczki i szydełka. Zużyłam ok. 1600g akrylu Dora. Dziergałam szydełkiem 4,5. I teraz czas na ocenę samej zabawy, którą był CAL. Kilkakrotnie zachwalałam tą akcję i moje zdanie pozostało nie zmienione. Wkręcić się było można, co tydzień nowy element, regularne dzierganie. Znajomi i rodzina też co chwila spoglądali co ja tam tym razem szydełkuję.  Robiłam ten koc chyba dosłownie wszędzie. No dobra, nie wszędzie, ale myślę, że zwiedził kawał świata min. szkołę, autobus, park to są miejsca, których normalne koce nie oglądają :P Powtarzalności wzoru nie było...

Wirus, ale nie grypy.

Kojarzycie wzór Virus- Tuch. Wszyscy się nim zachwycają, ale ja muszę powiedzieć, że więcej tego wzoru nie użyję. Nie mówię, że ten wzór nie jest ładny. Jest. Zrobiłam dwie takie chusty. Jedną szarą (powędrowała do babci) drugą różową (dla mamy) Prezentuję chustę na właścicielce :D   Naprawdę to jest fajny wzór. Tylko mam go po prostu dość. ( Ja się tak tłumaczę, bo czuję się trochę winna) Wiecie co za dużo to nie zdrowo. Zrobiłam na szydełku 3,5 mm i udekorowałam pliską z łuków którą widać jak się przyjrzycie na tym zdjęciu: Ewentualnie powiększcie klikając na zdjęcie ;) Po za tym biorę udział w konkursie u Intensywnie Kreatywnej. Kupiłam ładną fioletową bawełnę, bardzo chciałabym wam wszystko pokazać, ale wiecie... konkurs. Mam dwadzieścia pięć dni na zrobienie kiecki. Mam nadzieję, że dam radę ;). Całkowicie zapomniałam, o ujęciu artystycznym :P Jeszcze jedna sprawa. Strasznie dziękuję pierwszemu obserwatorowi. ( Nie wiem czy anonimowych obserwatorów mi pokazuje na ...

Koc DROPSa

Masakra jakaś! Tydzień mi zajęło zabranie się za ten post! Zdążyłam skończyć sweter i haft (będą zdjęcia później) a za nic nie mogłam słów poskładać, by zdanie sensowne wyszło. No ale odblokowałam się! Teraz zaleję internet lawiną nowych postów :D Do rzeczy wspominałam o kocu Dropsa zachęcałam, by przyłączyć się do zabawy. Dziś pokazuję efekty. Wiecie co w tym kocu jest cudowne? To, że nie znam kolejnych wzorów na kwadraty. Otrzymuję je stopniowo. Dzięki temu wszyscy którzy w moim otoczeniu przyglądają się czy mam już nowy wzór i każdy jest tym zadziwiająco podekscytowany. Co tu dużo mówić, świetnie się bawię ;) Jutro postaram się wstawić zdjęcia mojego pierwszego swetra, który może nie jest idealny, ale jestem z niego bardzo dumna :D Napiszcie co uważacie o moich kwadracikach. Papatki!

Przyjemny tydzień :D

Witam wszystkich serdecznie i z uśmiechem na twarzy!  Ja to uwielbiam jak jest ciepło. Gdy temperatura jest na plusie od razu chce się żyć. Też tak macie? Od razu wychodzę na dwór, chociaż u mnie było w sobotę na tyle zimno, że siedziałam pod kocem, z gorącą herbatą i w grubym swetrze.   Ten haft  to kartka na lekcję rosyjskiego. Dostanę za to piątkę, a takich nigdy nie za mało :D Już ją skończyłam ale niestety nie mam zdjęcia całości kartki. (Może pogadam z nauczycielką by dała zrobić zdjęcie :)) Gotowy hafcik wygląda tak: Koteczka też korzysta ze światła. Wydaje się, że dobrze jej na ciepełku. Ma nie cały rok, więc takiego słoneczka jeszcze nie widziała. Oto zdjęcie uśmiechniętego kota No dobra to może zdjęcie pt. "Jak śmiesz mnie budzić, człowieku!!!" Poza tym skończyłam serwetkę. Taką malutką. Z kremowego kordonka i szydełka nr 2 :D. Nie lubię robić serwetek. Jakoś z tej cienizny słupeczki i półsłupeczki mi nie idą. No dobra....

Czapka na biegi

Zrobiłam ostatnimi czasy czapkę, tym samym wzorem co tą zieloną . Czapka jest zrobiona dla babci (łamiemy z babcią stereotypy). Moja babunia, babunią jest bardzo aktywną, bo sporty uprawia: Nordic Walking (musiałam sprawdzić jak to się pisze :D), a ostatnio nawet brała udział w wyścigu i dostała medal za uczestnictwo. (Tak, chwalę się!) W każdym razie jak byłam u babci na feriach, zobaczyłam, że ćwiczy w takiej lichej opasce na uszy. Stwierdziłam, że tak nie może być i wydziergałam czapuchę ciepłą ale nie za ciepłą żeby babcia się nie zgrzała :D Użyłam włóczki YarnArt Shetland i sprutej innej czapki (jasna). Robiona oczywiście na szydełku i oczywiście nie pamiętam jakie to było. No czas na zdjęcia które mam dzięki uprzejmości mojej mamy, która została moim fotografem (mi się ręce trzęsą :))   (Zauważamy świąteczny akcent na pierwszym zdjęciu. Pisankę zrobiła mama kilka lat temu i co roku stanowi ozdobę salonu, bo to naprawdę carskie jajo jest. Wielkanocne motywy jeszcze się w ...

Zielono mi... chociaż nie tak bardzo

Dzisiaj skończyłam maskotkę. Świeżo z szydełka zdjęty króliczek. Zielony... jaskrawo zielony. Ale na zdjęciach niestety tego nie widać i nie umiem zrobić by nie był szary lub jakiś taki przerysowany (:() więc bez dłuższego gadania wklejam nie zbyt udane zdjęcia   Co do szczegółów włóczka: Cotton Light Dropsa kolor: 11 szydełko nr4,5 wykonałam go wzorem z rosyjskiej strony (muszę poszukać gdzie miałam zapisany adres strony) Edit: Tu jest link Ja po prostu nie mam warunków do odpowiedniego sfotografowania tego koloru. Za chwilę maskotka przestanie być moja, bo królik to prezent dla przyjaciółki i jeszcze do końca tygodnia zmieni właścicielaW tamtym roku na Mikołajki dostałam figurkę misia, ona dostanie maskotkę królika, by do święta pasowało. Czytelniczo: Skończyłam pierwszy tom Sagi o Ludziach Lodu, czytałam go drugi raz więc wiadomo, że mi się podobał ;) Zaczęłam też wczoraj pierwszy tom trylogii Husyckiej Sapkowskiego, bo mam audiobook tej książki. Jestem dopiero ...

Codziennego użytku vol2.

To ostatnia praca, która została oficjalnie zakończona w okresie "przed założeniem bloga". Jest to ślicznie słoneczny piórnik. Zrobiłam go na szydełku luźno inspirując się japońskim wzorem ( o tym tutaj ). Włóczka jest bardzo stara, i bardzo cieniutka, i "made in Poland, i tyle co mi o niej wiadomo. Dostałam ją od siostry mojej babci. Skończyłam jakoś w połowie lutego część szydełkową ale na suwak i podszewkę czekał aż do marca. Ale było warto poczekać na fachowy suwaczek. O jaki piękny suwaczek: Moje zszywanie jest mniej fachowe, ale przecież musi się trzymać! Służy codziennie, bo ja uczniem "pilnym" jestem więc do szkoły ze mną wędruje i umila mi lekcje. Naprawdę, gdy za oknem śnieg lub szaruga taki piórniczek od razu poprawia humor. No jeszcze jedno zdjęcie wstawię, a co dużo ich zrobiłam Tak poza drutami i szydełkiem skończyłam czytać trylogię: Mroczne Materie Philipa Pullmana. Chyba mogę ją polecić dla miłośników fantastyki ale mi się ostatn...

Codziennego użytku vol1.

Jak poprzednio pisałam, czas pokazać prace, które zrobiłam przed założeniem bloga, ale korzystam z nich codziennie. Dziś zaprezentuję komplet, który zrobiłam na początku tego roku: komin i czapkę. Najpierw muszę jednak powiedzieć komu zawdzięczam piękno (może nieidealne ale piękno) moich zdjęć z tego wpisu. Jest to Marzena z Wełnianych myśli i jej seria: "Fotograficzne Czwartki". Raz jeszcze dziękuję za pamięć o fotograficznych nieukach takich jak ja :D. Fajnego mam modela, nie? No to wróćmy do kompletu. Czapka robiona jest na szydełku trzema włóczkami, każda z innej bajki. Nie pamiętam jakimi włóczkami była zielona i fioletowa, ale czarna to spruty sweter, tego jestem pewna. Jest to czapka Razem-robiona z Intensywnie Kreatywną . Odkąd znalazłam jej stronę nie mogę się oderwać od Razem-robienia. Mam jeszcze dwie robótki na drutach, więc o razem-robieniu będzie można jeszcze usłyszeć ;). Komin to nic specjalnego. Robiony ryżem na drutach 4,5, tym samym zielonym...