Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2016

I Love Yarn Day

Na stronie Intensywnie Kreatywnej dzisiaj mogłyśmy przeczytać o szczególnym dniu dla każdej dziewiarki. Nie mam pomysłu jak można przetłumaczyć nazwę tego święta. Ja proponuję "Dzień Miłośników Włóczki"
Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem ogromnym miłośnikiem tego dobra cudownego. Potrafię stać w H&M i mówić (na głos) że z tego np. swetra, gdyby go tak spruć byłaby piękna włóczka. Koleżanki, które chcą ze mną w przyszłości (na studiach) mieszkać nie obawiają się, że będę chrapać, robić bajzel, czy ( nie pozwól Boże) wezmę swojego dziwnego, zdziczałego kota :P One się martwią, że będą musiały pływać w włóczce jak ryby w wodzie. O tak mniej więcej: Już nie mówię o tych samych osobach (ze mną na czele), z którymi śmieję się, że najgorszą karą dla mnie, byłoby postawienie mojej osoby w największej pasmanterii świata i zabronienie dotykania czegokolwiek pod jakąś straszną groźbą (Pozdrawiam dziewczyny :*) Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej o tym święcie to bym sobie …

Podsumowanie czytelnicze wrzesień

Wrzesień to był czytelniczo wredny miesiąc. Przede wszystkim charakteryzowała go mała ilość wolnego czasu (jakby się to zmieniło). Dużo sprawdzianów, nauki i prywatnych spraw powodowała, że po ogarnięciu tego wszystkiego padałam na twarz i wcale nie miałam ochoty czytać.
Zacznę może od lektur. Nie wiem czy to się w ogóle liczy do mojego "Podsumowania czytelniczego". Po pierwsze czytałam te książki raczej z obowiązku, nie dla przyjemności więc moje odczucia co do nich są różne. Po za tym czy ja, szary młodociany niedokształcony człowiek mam prawo oceniać te historyczne wręcz dzieła? Ja nawet Humanem nie jestem ;) W każdym razie pierwsze co przeczytałam to oświeceniowy dramat: "Powrót Posła" Juliana U. Niemcewicza  No coś mi nie wyszło gdy to czytałam, bo skupiłam się na wątku miłosnym, a nie na opisanych poglądach politycznych. No ja to jednak baba jestem :P Ale ogółem źle się nie czytało. Może francuskie kwestie Starościny mnie denerwowały, ale to tylko dlatego, ż…

Byłam u fryzjera

Razem z mamą i babcią odwiedziłam Panią Fryzjerką (Fryzurę zmieniała mama, a reszta społeczeństwa dla towarzystwa poszła :)) Ja oczywiście się przygotowałam i wzięłam resztkę z białego koca i szydełko. Zrobiłam opaskę... Na drutach... Tak wzięłam ze sobą tylko szydełko.
 I pewnie się zastanawiacie, jak ja to zrobiłam na zdjęciu ścieg francuski na bank. A ja piszę, że wzięłam szydełko. Ano na stoliku u Pani Fryzjerki leżał długopis. A mi zabrakłoby włóczki gdybym robiła na szydełku. No to ja odwróciłam szydełko tępym końcem i pożyczyłam długopis. I udawałam ku uciesze mamy, babci i Pani Fryzjerki, że mam druty.  Wydziergane? Wydziergane nie ważne na czym :P W domu obrobiłam na fioletowo i podarowałam babci, bo ja takich rzeczy nie noszę  (Tak na zdjęciu to moja babcia. Ja chyba muszę dojrzeć do ujawnienia swojej twarzy w Internetach :P) Do następnego kliknięcia!