czwartek, 11 maja 2017

Wróciłam do zaniedbanego przędzenia

Hej Koty!


Muszę się pochwalić, no po prostu muszę. Miałam nie pisać przez jakiś dłuższy czas, ale cóż... Co prawda jest to trochę zaniedbanie przedmaturalnych obowiązków gdyż pouczyć bym się mogła. Ale i tak już nie wiele zmienię. Na razie wszystko chyba zdam więc jest ok ;)


No to chwalę się. Wróciłam do przędzenia. Pamiętacie o przędzeniu pisałam po raz pierwszy TUTAJ. Miałam wtedy dosyć ograniczone wrzeciono. To znaczy była to płyta CD z jakimś kijkiem wklejonym klejem na gorąco. I przez wakacje płyta mi się przez przypadek połamała w walizce. Ups... I jakoś nie znalazłam czasu i ochoty żeby naprawić. No tak wyszło.


Ostatnio sprzątałam na robótkowej półeczce i znalazłam wełnę zawiniętą i bezpiecznie przebywającą w strunowych woreczkach. Oj jak mi się prząść zachciało :D Ale stwierdziłam że  na płycie się nie da, bo po prostu wychodzi jakoś tak słabo. Rozejrzałam się po sklepach internetowych i AlieExpressach. No kurczę drogie to nie oszukujmy się.


Wymyśliłam, że znajdę coś zastępczego. Podziałałam destrukcyjnie młotkiem, rozwalając (uwaga profesjonalne określenie) Takie coś na takim czymś :P Ale to się nie nadawało bo było za duże za ciężkie i za mało obracające się.


I jakoś tak w rozmowie z moim chłopakiem (kazał ładnie o sobie pisać, a wiem że będzie czytał, więc chyba muszę się konkretnie postarać :P) wyszło że poinformowałam o swoich przędzalniczych zamiarach. I tak po dosyć długiej rozmowie zaproponował, że mi wytoczy na tokarce. Ja oczywiście jęczałam, że roboty nadaję dla zwykłego widzimisię (bo się nie spodziewałam, że mi zaproponuje, tak tylko niezobowiązująco rzuciłam o tym wrzecionie) W każdym razie, zrobił mi to wrzeciono. Taki jest kochany, chociaż kochany to on jest nawet gdyby mu się nie chciało tego robić ale wiecie o co chodzi :D No to chwalę dzieło naszych łapek teraz w tym momencie oglądacie zdjęcia, skoro wam się chciało tyle czytać :D




A jeszcze jedna sprawa. Bo miało nie być dzisiaj kota. Ale przyszło to moje maleństwo i tak słodko spało pod kocykiem. No jak tu zdjęcia nie zrobić dla takiego małego słodziaka. Chodź raz wygląda nie jakby miała mnie dość tylko jak normalny zdrowy psychicznie kot :D


środa, 19 kwietnia 2017

Plan bez planu

Hej Koty!
Skończyłam komin, już dawno. Właściwie to nie miał być komin. Miałam w planach zrobić pokrowiec na laptopa. Zaczęłam od żakardu, ale ponieważ szybko mi się znudziło żakardowanie zaczęłam robić poziome pasy na zmianę dżersejem i francuzem. Gdy już wydziergałam odpowiednią długość zostawiłam na bardzo długi okres czasu. I wyobraźcie sobie, że zanim wszyłam suwak znowu zmieniłam zdanie. :D Szybko odprułam żakard i zszyłam boki. Taadam zrobiłam komin dla mamy. Nawet mi się podoba, fajny sposób na pozbycie się resztek różnych włóczek ;)

Mam też zdjęcia takie wiecie ze mną (tak, tak ten rudzielec to ja. Witam! :D) Siostrze muszę podziękować, że pochodziła za mną z aparatem. Podobają mi się takie troszkę, bardziej klimatyczne niż gdybym robiła zdjęcia na pluszaku.

W gruncie rzeczy nie mam już nic mądrego do powiedzenia. Ostatnio mam mało czasu, a nawet jeśli mam to oglądam seriale. Nie wiem kiedy znowu coś napiszę. Wiecie za 2 tygodnie maturka może czas zacząć się uczyć. Pytanie tylko o czym ja będę wam marudzić jak już zdam na te wymarzone 100% :P

czwartek, 16 marca 2017

Tak tylko informuję, że urodziny obchodzę ;)

Na tym blogu panuje jedna niepisana zasada.  Teksty, które mają największą ilość wejść i wzbudzają największe zainteresowanie wśród Was są pisane na moich lekcjach polskiego. Nie wiem czy wynika to z humanistycznej atmosfery, czy z mojego "ogromnego" zainteresowania Innym Światem Grudzińskiego (z treści tej powieści właśnie jest odpytywana moja koleżanka) A tekst, który dzisiaj piszę jest dla mnie bardzo ważny, więc specjalnie czekałam na język polski. Nie, no żartuję chciałam napisać w domu, ale mi się nudzi. Chociaż tekst jest rzeczywiście bardzo ważny, ponieważ jakiś czas temu odkryłam, że już rok dla Was piszę. Wróć, ja piszę głównie dla siebie, bo sprawia mi to dużo przyjemności, i mam nadzieję, że Wy czytacie z przyjemnością, czyli nazwijmy to taką blogową symbiozą, (Ot biol-chem!)

W każdym razie, kurczę chciałabym wszystkim ślicznie podziękować! Żeby nikt nie poczuł się urażony pozwalam sobie zacząć od swoich znajomych, rodziny i tych, którzy muszą mnie znosić na  co dzień. Ludzie! Podziwiam cierpliwość! Zaczynając od moich dziergadełek, poprzez przeliczanie każdej materialnej wartości na włóczkę, kończąc na moich "niesamowitych" i "arcyciekawych" opowiastkach o kocie, serio nie uciekacie ode mnie na drugi koniec ulicy. Chociaż pewnie, co niektórzy zastanawiają się co by było gdyby mnie zrzucić z chodnika :P Oprócz tego, że mnie znoszą i nie tępią tego co robię mają też wkład w powstawaniu tego bloga. Mam najfajniejszych fotografów, pomysłodawców, speców od doboru kolorów (ja jestem totalną daltonistką) pozytywnych krytyków, i rzucaczy dobrych tekstów (nawet nie jesteście świadomi jak często cytuję swoich znajomych, i oni chyba też rzadko ogarniają, że to o nich/od nich)

W drugiej (lecz nie mniej ważnej) kolejności chcę podziękować wszystkim osobom, które siedzą przed komputerami/ telefonami/ innymi sprzętami (niepotrzebne skreślić) Nauczyłam się dzięki Wam tylu fajnych rzeczy. Robienia na drutach, szydełkowania, i haftowania (bo wszystko to dzięki Internetom, pomocnym kursom na różnych blogach)  robieniu przyzwoitych zdjęć (tzn. takich na które da się patrzeć) i obsługi aparatu, piszę też chyba lepiej niż na początku. No mnóstwo rzeczy po prostu. Dziękuję też za zainteresowanie, wszystkie miłe rzeczy, które mi piszecie w komentarzach, obserwacje i za to że jesteście ze mną. Wy też współtworzycie to miejsce, macie ogromny wpływ na tego bloga, żaden czytelnik nie powinien się poczuć nie doceniony, bo w tym momencie z tych słów wypływa bardzo dużo wdzięczności. O teraz! Poczuliście wdzięczność? :)

Rekapitulując (zaczynam lekcjami polskiego kończę rozprawką, no jasne) bardzo się cieszę, że rok temu zdecydowałam się założyć tego bloga. To co dzięki temu zyskałam jest nie do opisania słowami, i (hej!) to był bardzo kreatywny rok.

Koniec wywodu, uciekam, bo biologia wzywa, a Internet podobno (i niestety) za mnie matury nie napisze.
Buziaki i do następnego przeczytania!!!

Ps. Kot też Wam wysyła kocie buziaki i "miaułknięcia" tylko nie uśmiechnęła się do zdjęcia :P

sobota, 25 lutego 2017

Święta mi się pomyliły

Hej wszystkim!
Mówiłam, że ten post będzie specyficzny. Już wtedy gdy to pisałam zaczęłam dziergać to co ostatnio skończyłam. 

Ale najpierw historyjka tak żeby było śmieszniej. Ostatnio byłam w Empiku i zobaczyłam, że już sprzedają te wszystkie urocze (i zarazem kiczowate) ozdóbki na Wielkanoc. Niektóre dziewiarki na pewno dziergają wielkanocne króliki. Ja też właśnie skończyłam kolejnego pluszaka, też świątecznego, bo inaczej bym się tak nie rozpisywała. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ja renifera zrobiłam. Wiecie takiego bożonarodzeniowego, zielono-czerwonego co z Mikołajem jeździ.

Jakoś tak ciężko się z tego wytłumaczyć. Wzór mi się spodobał (klik) więc wydziergałam. Przecież nie można się ograniczać :P Użyłam różnych włóczek, które miałam w swoich zapasach min. Kotka, Safranu Dropsa Cotton Soft YarnArt. Te zabawki to dobry sposób na pozbycie się resztek. Problematyczne jest tylko gdy resztki zabraknie, a dokupić nie za bardzo się da. Tak, zdarzyło mi się to, bo na rogi zabrakło, ale poradziłam sobie dużej różnicy nie widać ;) (Chyba...)

Jeszcze na koniec, taka drobna dygresja. Zdjęć kota dawno nie było. Więc proszę bardzo Kot, który wygląda jakby się zastanawiał co by tu znowu zepsuć :P Trzymajcie się do następnego kliknięcia ;)

środa, 25 stycznia 2017

Tola co odgania smutki.

Hej Koty!
Jakoś dawno nic nie publikowałam. Chciałam pokazać jakąś skończoną pracę. Tyle, że nic się nie pojawiało, to nie pisałam. Ale już jestem. Mam nadzieję, że tęskniliście ;)

Otóż, prezentuję tytułowego bohatera tegoż postu- szydełkową lalkę Tolę. Zaczęłam ją dziergać przypadkiem i bez żadnego pomysłu. Mimo to sprawiła dużo frajdy i jakoś tak mordka mi się cieszy jak na nią patrzę. Wiecie jak to jest, włóczka z szydełkiem leżała, a ja nie wiedziałam co z rękami zrobić ;) To lalkę zrobiłam :P

Istnieją takie wariaty, co -20॰C i w sukienkach po śniegu chodzą :) Ja nie wiem mi zimno na samą myśl. Przecież to niezdrowe. Później będę musiała leki kupować dla przeziębionej lalki :P  





Tola imię swoje, otrzymała po burzliwej dyskusji (ale tak wesoło burzliwa ;)) i bardzi dziękuję dyskutantowi za pomoc w tym jakże trudnym i skomplikowanym wyborze :D

Co do szczegółów wykonania. Użyłam resztek Kotka (na ciało i sukienkę) jakiegoś kordonka (te białe takie ;)) i jakiejś nieznanej włóczki na włosy. Oczka to dwa guziki, nie wiem skąd je mam, znalazłam w domu. Przerabiałam na szydełku 4,5mm.

Tak poza tym, to u mnie wszystko okey. Mam dużo robótek rozpoczętych, kończę wreszcie piórkowego (wiem nie wyrobiłam się z terminem akcji :P)  Następny post, który opublikuję może Was lekko zaskoczyć. Nie planuję nic wielkiego, jednak raczej dosyć niespodziewanego ale o tym nie długo ;)

No dobra, to do przeczytania :D




piątek, 30 grudnia 2016

Inspiracje na 2017

Jak tam święta? Mi minęły cudownie, chociaż jak na mój gust za krótko :) Miałam zrobić Wam kursik na kapcie, które ostatnio pokazywałam. Niestety nie udało mi się, za co bardzo Was przepraszam. Jak się okazało, nie umiałam wytłumaczyć tego wszystkiego, tak żeby było jasne. Przerosło mnie. Jeszcze raz przepraszam.

Pomyślałam, że zrobię zbiór inspiracji, z projektami na nowy rok. Dla mnie to kwestia organizacji, bo wiem na co mam włóczkę i co mam robić, więc mam nadzieję, że i Wam się przyda. Spodziewam się, że ten rok będzie... hmm trudny. Wiecie ta wiecznie opisywana przeze mnie matura itp. Ale potem najdłuższe wakacje w życiu, które mam w planach spędzić z drutami w rękach. Mogę planować i to dużo planować. :))
UWAGA! ZDJĘCIA, SĄ PODLINKOWANE, ZNAJDZIECIE TAM WZORKI (zazwyczaj :))

pinterest.com
Znalezione kiedyś przez przypadek. Jak zobaczyłam ogarnęła mnie wielka chęć zrobienia więc znalazłam przyszłego właściciela (czyli Mamę :)) Włóczka już jest od dawna, więc można dziergać. Zwłaszcza, że ten szydełkowy wzorek przypomina Granny Square (Musiałam sprawdzić jak się pisze ^,^)
http://www.garnstudio.com/pattern.php?id=5269&cid=19
garnstudio.com
Ten płaszczyk miałam zrobić na tegoroczną jesień. Hmm... Jak to się stało, że nawet drutów w odpowiednim rozmiarze nie kupiłam? W każdym razie jest przeuroczy Wszyję podszewkę i będę śmigać w tym roku :D I warkocze!!! Od Wiolonczelistki (Celliony)  uwielbiam warkocze tak jak nienawidzę ażurów. No nie wychodzą mi skubane, zawsze gdzieś się pomylę!


Pożyczyłam kiedyś tą książkę od takiej zaznajomionej dziewiarki i przepisałam wzory. To piractwo czy jeszcze nie? W każdym razie mam i wykorzystam, bo to przepiękna sukienka! (Twg. to cała ta książka jest GENIALNA do kupienia np. tutaj tylko z inną okładką)

                                          LINK I                                                       LINK II
Dobra przyznaję się bez bicia. Ja się na japońskich klimatach wychowałam. I wszystkie bohaterki anime miały takie długie, długie, długie skarpetki. No i mi skrzywienie zostało. Chcę, nie wiem gdzie będę takie nosić, ale chcę! :P
ravelry.com
To będzie chyba pierwszy wzór, który serio kupię na ravelry. Ta chusta mnie oczarowała! Jeszcze nie wiem jaka będzie kolorystyka, ale chyba wykorzystam Estońską Wełenkę, bo jej barwy urzekają mnie tak samo jak ta chusta ;)

To chyba moje najważniejsze priorytety. Ale pewnie i tak wyjdzie, że będę robić całkowicie inne rzeczy na spontanie. Spontan wychodzi mi najlepiej :) Zwłaszcza, że jeszcze narzuta na łóżko by się przydała, letnie bluzeczka z bawełny. Tsa... sporo tego jest. A wy? Macie jakieś plany na Nowy Rok, a może postanowienia? Nooo... pochwalcie się :)
Do następnego kliknięcia i udanego sylwestra :D

sobota, 10 grudnia 2016

Gdy nic się nie dzieje...

Hej!

Jest zwykły, szarobury dzień. Popijam sobie przepyszną herbatkę i uczę się z biologii. Jestem pełna motywacji, bo uwielbiam uczyć się w weekendy, gdy mnie nikt nie zmusza (jak w szkole) Nagle do mózgu wpełzła myśl by napisać na bloga. Fajna myśl, no nie?

Więc o czym to ja mogę napisać. Nic mądrego ostatnio nie wymyśliłam, więc filozoficznie się nie udzielę. (Twg. wiecie, że mi te pseudofilozoficzne myśli w szkole właśnie nachodzą?)W listopadzie nie było czasu czytać- podsumowania, nie będzie w tym miesiącu. U mnie ostatnio cienko z książkami, niestety. Z robótek nic skończonego nie mam. Ale nie pokazywałam co teraz robię, a dzieje się!

Najpierw pokażę haft, który robię do szkoły. Teoretycznie kartka świąteczna, ale ja cierpię na przerost formy nad treścią i moja kartka będzie miała 50 cmx50cm. Ups! Poinformowałam Panią Profesor, że... no do świąt to nie da rady! W każdym razie takie coś wymyśliłam:
Kolejną rzecz, którą w chwili obecnej robię jest bluzeczka, co na ravelry jest opisana jako "Tee" Dziergam ją z przewspaniałej włóczki zamówione U Chmurki Jestem zachwycona tą włóczką, to na pewno nie będzie moje ostatnie zamówienie w tym sklepie ;) (a długo się przymierzałam, by coś zamówić, bo ceny nie są niskie- ale warto!)

Na koniec chcę podzielić się z Wami piosenką z mojego dzieciństwa. Jak miałam 10 lat to High School Musical to był po prostu hit! W tą środę Studio Accantus zrobił cover jednej piosenki z tego filmu. I wiecie co? Odkryłam jak ogromny wpływ ten film miał na osobę, którą teraz jestem. Miłość do musicali, dążenie do spełnienia marzeń, dostrzeganie pozytywów i bycie szczęśliwą z małych sukcesów, a to tylko głupi film o nastolatkach! Ile wartościowych rzeczy można się nauczyć, chociaż jako mała dziewczynka, nigdy nie pomyślałabym jak potoczy się kariera Zacka Efrona. Ale to wniosek po obejrzeniu filmu "Co ty wiesz o swoim dziadku? Oglądałyście tą komedię? :P


Ps. Jestem w trakcie tworzenia kursu na kapcie. Jeśli ktoś jest zainteresowany musi uzbroić się w cierpliwość. Nie myślałam, że to będzie takie czasochłonne.