Przejdź do głównej zawartości

Posty

Inspiracje na 2017

Jak tam święta? Mi minęły cudownie, chociaż jak na mój gust za krótko :) Miałam zrobić Wam kursik na kapcie, które ostatnio pokazywałam. Niestety nie udało mi się, za co bardzo Was przepraszam. Jak się okazało, nie umiałam wytłumaczyć tego wszystkiego, tak żeby było jasne. Przerosło mnie. Jeszcze raz przepraszam. Pomyślałam, że zrobię zbiór inspiracji, z projektami na nowy rok. Dla mnie to kwestia organizacji, bo wiem na co mam włóczkę i co mam robić, więc mam nadzieję, że i Wam się przyda. Spodziewam się, że ten rok będzie... hmm trudny. Wiecie ta wiecznie opisywana przeze mnie matura itp. Ale potem najdłuższe wakacje w życiu, które mam w planach spędzić z drutami w rękach. Mogę planować i to dużo planować. :)) UWAGA! ZDJĘCIA, SĄ PODLINKOWANE, ZNAJDZIECIE TAM WZORKI (zazwyczaj :)) pinterest.com Znalezione kiedyś przez przypadek. Jak zobaczyłam ogarnęła mnie wielka chęć zrobienia więc znalazłam przyszłego właściciela (czyli Mamę :)) Włóczka już jest od dawn...

Gdy nic się nie dzieje...

Hej! Jest zwykły, szarobury dzień. Popijam sobie przepyszną herbatkę i uczę się z biologii. Jestem pełna motywacji, bo uwielbiam uczyć się w weekendy, gdy mnie nikt nie zmusza (jak w szkole) Nagle do mózgu wpełzła myśl by napisać na bloga. Fajna myśl, no nie? Więc o czym to ja mogę napisać. Nic mądrego ostatnio nie wymyśliłam, więc filozoficznie się nie udzielę. (Twg. wiecie, że mi te pseudofilozoficzne myśli w szkole właśnie nachodzą?)W listopadzie nie było czasu czytać- podsumowania, nie będzie w tym miesiącu. U mnie ostatnio cienko z książkami, niestety. Z robótek nic skończonego nie mam. Ale nie pokazywałam co teraz robię, a dzieje się! Najpierw pokażę haft, który robię do szkoły. Teoretycznie kartka świąteczna, ale ja cierpię na przerost formy nad treścią i moja kartka będzie miała 50 cmx50cm. Ups! Poinformowałam Panią Profesor, że... no do świąt to nie da rady! W każdym razie takie coś wymyśliłam: Kolejną rzecz, którą w chwili obecnej robię jest bluzeczk...

Maturalne rozterki z kapciami w tle.

Hej Koty! Jak Wam minął czas odkąd ostatnio się widzieliśmy? Mi w zasadzie dobrze. Wręcz rutynowo: szkoła, matura, próby odreagowania stresu i zmęczenia związanego ze szkołą i maturą, itd. Masakra z tym wszystkim. Wszędzie słyszę, że na studiach to będę miała taką maturę raz na pół roku, ale nikt nigdy nie mówi, że ta pierwsza wymaga mniej nauki niż te "kolejne". Nie mówiąc o tym, że do tej licealnej matury trzeba się przyłożyć, bo jak nie to o studiach i kolokwiach zostanie tylko marzyć. Właściwie to ja nie lubię tego stwierdzenia, ponieważ: Pół roku to nie są trzy lata Ja serio pamiętam, mniej więcej co robiliśmy na lekcjach pół roku temu, ale tematy z pierwszych klas muszę się uczyć od nowa, bo nie pamiętam nic. Dobra może trochę w tym mojej winy, bo popełniłam błąd i uczyłam się według zasady "Zakuj, Zdaj, Zapomnij" chociaż może w moim wykonaniu to wyglądało bardziej jak "Napisz, Zdaj, Zapomnij". Jakbym się nie uczyła to zasada jest prosta ...

Wiolonczelistka grająca na wietrze

Hej Koty! Wiecie co? Cierpię na chroniczny brak czasu. Wyobraźcie sobie, że ja ten wpis miałam napisać jakieś 2 tygodnie temu! Masakra jakaś! Nie mogłam, po prostu. Jednak doszłam do pewnego mądrego wniosku. Uwielbiam dla Was pisać!  Jest to całkowicie inne pisanie niż te szkolne. Bardziej emocjonalne. Mogę używać równoważników zdań, wykrzykników, powtórzeń i  co mi się tam jeszcze wymarzy, ponieważ poprzez treść przelewam swoje emocje, doświadczenia i swoją osobę. W szkole czuję się zamknięta w formę, muszę wyrażać się ładnymi sekwencjami, które tak naprawdę nic nie wyrażają. A ja chcę wykrzyczeć to, że podmiot liryczny wcale nie musi mieć racji, Wokulski był na maxa romantyczny, a Makbet był pantoflarzem. Strasznie podoba mi się to, że ktoś chce mnie czytać, (miło też, że oglądacie obrazki :P) mogę zachęcić kogoś do refleksji, (a ja uwielbiam mówić o swoich poglądach!) i spowodować uśmiech na Waszych twarzach. Cieszę się, że mam na was wpływ, a przynajmniej wydaje mi...

Podsumowanie czytelnicze-Październik

Źródło: tumblr.com Będzie krótko, niestety. Nie mam czasu czytać. Matura te sprawy. Zostało pół roku do końca roku, a potem wracam do czytania w normalnych dla mnie obfitych ilościach. I dziergania, i wielu innych rzeczy na które mam ochotę, a nie mogę. Dobra, koniec marudzenia za kilka lat będę, za tym wszystkim co teraz tęsknić :) A teraz co zdążyłam przeczytać. Na pierwszy ogień "Ferdydurke" Gombrowicza.  Historia przedstawia mniej lub bardziej powiązane ze sobą sceny z życia  Tyle, że ja tego nie czytałam tylko słuchałam audiobooka co ma ogromny wpływ na moją ocenę. Wersję, którą słuchałam czytał Pan Piotr Fronczewski. Wielki ukłon w Jego stronę! Dzięki genialnemu lektorowi ja tą trudną i abstrakcyjną książkę w ogóle zrozumiałam. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale to czasami złudne jest przed lekcjami polskiego :) W każdym razie mnie ta książka naprawdę bawiła. Jest jak kabaret, wszystko przesiąknięte ironią i bezsensem. No...

I Love Yarn Day

Na stronie Intensywnie Kreatywnej dzisiaj mogłyśmy przeczytać o szczególnym dniu dla każdej dziewiarki. Nie mam pomysłu jak można przetłumaczyć nazwę tego święta. Ja proponuję "Dzień Miłośników Włóczki" Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem ogromnym miłośnikiem tego dobra cudownego. Potrafię stać w H&M i mówić (na głos) że z tego np. swetra, gdyby go tak spruć byłaby piękna włóczka. Koleżanki, które chcą ze mną w przyszłości (na studiach) mieszkać nie obawiają się, że będę chrapać, robić bajzel, czy ( nie pozwól Boże) wezmę swojego dziwnego, zdziczałego kota :P One się martwią, że będą musiały pływać w włóczce jak ryby w wodzie. O tak mniej więcej: Zdjęcie wzięłam z myhobbyissewing.blogspot.com Jest dodatkowo oblinkowane, bo się martwię, że ktoś mnie zgłosi a tu czyjeś dzieci są!!! http://myhobbyissewing.blogspot.com/2013/02/swimming-in-yarns.html Już nie mówię o tych samych osobach (ze mną na czele), z którymi śmieję się, że najgorszą karą dl...

Podsumowanie czytelnicze wrzesień

Strona pochodzi z "Cienia węża" Ricka Riordana Tak pomazałam prywatny egzemplarz. Wrzesień to był czytelniczo wredny miesiąc. Przede wszystkim charakteryzowała go mała ilość wolnego czasu (jakby się to zmieniło). Dużo sprawdzianów, nauki i prywatnych spraw powodowała, że po ogarnięciu tego wszystkiego padałam na twarz i wcale nie miałam ochoty czytać. Zacznę może od lektur. Nie wiem czy to się w ogóle liczy do mojego "Podsumowania czytelniczego". Po pierwsze czytałam te książki raczej z obowiązku, nie dla przyjemności więc moje odczucia co do nich są różne. Po za tym czy ja, szary młodociany niedokształcony człowiek mam prawo oceniać te historyczne wręcz dzieła? Ja nawet Humanem nie jestem ;) W każdym razie pierwsze co przeczytałam to oświeceniowy dramat: "Powrót Posła" Juliana U. Niemcewicza   No coś mi nie wyszło gdy to czytałam, bo skupiłam się na wątku miłosnym, a nie na opisanych poglądach politycznych. No ja to jednak baba jestem :P Ale ...